Kiwengwa Beach Resort
Czas lotu: 9 godzin
Przesunięcie czasu: +1h
Waluta: najlepiej zabrać dolary tylko nowe, wymieniać można w lokalnych kantorach na szyling tanzański (TZS)
1 zł= 600 TZS
1 USD = 2.300 TZS
1 Euro = 2750 TZS
Wiza na 3 miesiące: 50$ na lotnisku lub wcześniej przez internet
Język: suahili, angielski
Szczepienia: nie wymagane
Bezpieczeństwo: bardzo mili i przyjaźni mieszkańcy, nie ma niebezpiecznych zwierząt
Data wyjazdu: 10-17.01.2021
Kiwengwa Beach Resort – Twój raj na Zanzibarze! 🌴✨
Zastanawiasz się, gdzie zatrzymać się na magicznym Zanzibarze?
Kiwengwa Beach Resort to odpowiedź na Twoje marzenia!
Usytuowany w północnej części wyspy, na jej wschodnim brzegu, ten urokliwy hotel z pewnością zostanie w Twojej pamięci na długo!
Zaledwie kilometr od hotelu znajduje się wioska Kiwengwa, a lotnisko jest oddalone o 50 km.
Plaża znajduje się zaledwie 100 metrów od recepcji, do której dotrzesz przez hotelowy ogród.
Budzisz się rano, rozpoczynasz dzień od spaceru wśród palm kokosowych z orzeźwiającym koktajlem w ręku… Brzmi dobrze, prawda? Ten hotel to prawdziwa perełka — zbudowany w stylu afrykańskim, składa się z 4 jednopiętrowych budynków i 10 bungalowów.
Przestronny lobby z całodobową recepcją sprawia, że czujesz się tu od razu jak w domu.
Jest też bezpłatny internet bezprzewodowy w lobby, więc możesz dzielić się swoimi wspomnieniami od razu!
Baseny i udogodnienia
Główny basen ze słodką wodą ma powierzchnię około 200 m² (głębokość od 0.7 m do 2.2 m) z wydzieloną częścią dla dzieci! 🏊♂️
A jeśli jeszcze Ci mało, mamy drugi basen o powierzchni 70 m² z wodą morską!
Do dyspozycji gości są także bezpłatne leżaki, materace i ręczniki.
Dla aktywnych – kort tenisowy z bezpłatną wypożyczalnią sprzętu, siatkówka plażowa oraz siłownia!
Idealne miejsce dla dorosłych
Oboje przyzwyczajeni jesteśmy do ciszy i spokoju (mamy dość ogromnych egipskich hoteli), więc Kiwengwa Beach Resort był dla nas idealny!
Cudownie położony przy plaży z bielutkim piaskiem, idealnie odizolowany od głośnych klubów i imprez do białego rana. 🌊🎉
Rajskie otoczenie
Kameralne dwupiętrowe domki są rozrzucone po przepięknym ogrodzie, a zagospodarowanie terenu jest po prostu fantastyczne.
Niemal z każdego zakątka hotelu możesz podziwiać fale oceanu rozbijające się o brzeg, co daje mnóstwo okazji do robienia pocztówkowych zdjęć! 📸
Zielone tereny są odpowiednio zadbane – pracowita obsługa dba o każdy zakątek hotelu.
Polecamy też masaże w hotelowym SPA.
Nasz pierwszy raz na Zanzi.
Zima 2021r. i wpadamy na pomysł wyjazdu do ciepłej Afryki. To był idealny wybór i do dziś wracamy na Zanzibar. Idealny klimat, gorący ocean, mili ludzie, bezpiecznie i do tego kuchnia suahili i owoce tropikalne.
Wycieczki i atrakcje
Przed wyjazdem dużo czytaliśmy i przygotowaliśmy plan wycieczek. Poznaliśmy lokalnego przewodnika Juma i z nim zwiedzaliśmy wyspę. Hotel mieliśmy na wschodnim wybrzeżu i do niektórych miejsc musieliśmy trochę dojeżdżać. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy że wrócimy na Zanzibar nie raz i zwiedzanie można było inaczej zaplanować. Za pierwszym razem chcieliśmy zobaczyć wszystko.
Zanzibar Kiwengwa Beach Resort – Nasze 7 dni pobytu
Dzień 1: Pierwsze chwile w raju: Przylot do Kiwengwa Beach Resort
Długo wyczekiwany moment wreszcie nadszedł. Po wielogodzinnej podróży i formalnościach lotniskowych, w końcu przekroczyliśmy próg Kiwengwa Beach Resort. Pierwsze chwile w nowym miejscu zawsze mają w sobie coś wyjątkowego – zapach tropikalnego powietrza i szum oceanu w tle natychmiast dają znać, że jesteśmy na miejscu.
Nasza strategia na ten dzień była prosta i bezkompromisowa: zero marnowania czasu na zbędne rozpakowywanie.
Szybka akcja i kierunek: Relaks
Działaliśmy wręcz ekspresowo, odliczając minuty do momentu, w którym poczujemy prawdziwy, zanzibarski luz:
Szybka, pyszna kolacja na zaostrzenie apetytu na lokalne smaki,
Rzucenie bagaży w pokoju bez układania ubrań w szafach, bo na to jeszcze przyjdzie czas,
Natychmiastowy meldunek w strefie relaksu.
Pierwszy wieczór spędziliśmy dokładnie tak, jak powinno się zaczynać każde egzotyczne wakacje – balansując między rajskim basenem a spacerem po ciepłym piasku zanzibarskiej plaży.
Baterie na nadchodzące dni zostały naładowane w 100 procentach. Jesteśmy gotowi na dalszą przygodę!
Dzień 2: Spacer wybrzeżem Kiwengwa i masajska noc
Pierwszy pełny dzień na Zanzibarze przywitał nas idealną pogodą, więc postanowiliśmy maksymalnie wykorzystać czas na leniwe, ale aktywne poznawanie okolicy. Po śniadaniu ruszyliśmy na długi spacer plażą w kierunku luksusowego kompleksu hotelu Melia. To była doskonała okazja, żeby zobaczyć, jak szerokie i spektakularne potrafi być wybrzeże w tej części wyspy.
Po powrocie przyszedł czas na pełen reset. Resztę popołudnia spędziliśmy na absolutnym relaksie, ładując baterie przed tym, co miało wydarzyć się po zmierzchu.
Kulturowy wieczór i zanzibarskie rytmy
Prawdziwą petardą okazał się jednak dopiero wieczór, który przyniósł mnóstwo energii i świetnej zabawy:
Tradycyjny pokaz Masajów – niesamowite widowisko pełne rytmicznych śpiewów i słynnych, wysokich skoków, które na żywo robią potężne wrażenie.
Wieczorne disco – idealne zwieńczenie dnia, gdzie lokalne rytmy wymieszały się z wakacyjnymi hitami, wyciągając wszystkich na parkiet.
Połączenie afrykańskiej tradycji z nowoczesną imprezą pokazało nam zupełnie inne, niezwykle żywiołowe oblicze Kiwengwa Beach Resort.
Kolejny dzień udowodnił, że na Zanzibarze nie ma miejsca na nudę, a najlepsze wspomnienia buduje się wtedy, gdy po prostu da się porwać klimatowi wyspy.
Dzień 3: Tropikalne smaki i ukryte zakątki Kiwengwa Beach Resort
Drugi dzień upłynął nam pod znakiem pełnej regeneracji i powolnego odkrywania uroków hotelu. Zamiast dalekich wypraw, daliśmy sobie czas na to, by bez pośpiechu chłonąć zanzibarski klimat. Większość dnia spędziliśmy na relaksie w basenie, chłodząc się w wodzie i po prostu ciesząc się wakacjami.
To był również dzień kulinarnych premier i ważnych odkryć, które zdefiniowały nasz pobyt na wyspie.
Egzotyczne menu i nasza nowa tradycja
Podczas leniwego popołudnia przyszedł czas na prawdziwe smaki Afryki:
Świeży kokos – pierwszy zerwany i wypity prosto z palmy, a potem zjedzony miąższ, czyli absolutny klasyk zanzibarskich wakacji.
Drink gin tonic z marakują – nasze największe zanzibarskie odkrycie, niesamowite połączenie, które od teraz stało się naszym oficjalnym napojem wyjazdu.
Południowe godziny spędziliśmy na spokojnym podziwianiu hotelowego ogrodu. Bogactwo tutejszej roślinności, intensywne kolory egzotycznych kwiatów i potężne palmy robią niesamowite wrażenie i pozwalają poczuć się jak w środku dżungli.
Wieczorny oddech na plaży
Gdy upał nieco odpuścił, a słońce zaczęło powoli chować się za horyzontem, ruszyliśmy na długi wieczorny spacer. Chłodny powiew wiatru od Oceanu Indyjskiego i wyciszająca się plaża były idealnym podsumowaniem tego leniwego, pełnego małych zachwytów dnia.
Dzień 4: Ruszamy w teren! Blue Safari z lokalnym przewodnikiem i plażowe zakupy
Czwarty dzień to moment, na który bardzo czekaliśmy. Skończyło się leniwe plażowanie, a zaczęła prawdziwa przygoda. Ruszyliśmy na naszą pierwszą oficjalną wycieczkę, a za cel obraliśmy kultowe Blue Safari.
Co najlepsze, całą wyprawę zorganizowaliśmy z lokalnym przewodnikiem o imieniu Juma, z którym kontakt złapaliśmy jeszcze będąc w Polsce. To był strzał w dziesiątkę – własny, sprawdzony człowiek na miejscu to gwarancja świetnej atmosfery i braku turystycznej spiny.
Podwodny świat Oceanu Indyjskiego
Głównym punktem programu było snurkowanie i odkrywanie tego, co kryje się pod lazurową taflą wody:
Dzika rafa koralowa – podziwianie podwodnego świata z bliska zrobiło na nas ogromne wrażenie.
Niezwykłe bogactwo natury – dziesiątki kolorowych ryb i formacji koralowych, które do tej pory znaliśmy tylko z filmów przyrodniczych.
Krystalicznie czysta woda i pełne słońce sprawiły, że godziny spędzone z maską i rurką minęły błyskawicznie, a widoki na długo zostaną w naszej pamięci.
Popołudniowe polowanie na pamiątki
Po powrocie z oceanu i złapaniu chwili oddechu w Kiwengwa Beach Resort, przenieśliśmy się na pobliskie plażowe stragany. To był czas dla żony, która postanowiła sprawdzić swoje siły w lokalnym handlu.
Zakupy bezpośrednio od zanzibarskich rzemieślników na piasku mają swój niepowtarzalny klimat. Po udanych negocjacjach i ciekawych rozmowach, kolekcja naszych wakacyjnych pamiątek powiększyła się o kolejne unikalne skarby.
Dzień 5: Spacer na molo i niesamowite spotkanie z dziećmi Zanzibaru
Piąty dzień przyniósł nam idealny balans między spokojnym odkrywaniem okolicy a planowaniem kolejnych szalonych wieczorów. Naszym głównym celem był spacer do pobliskiej, niezwykle klimatycznej restauracji.
Miejsce to jest wyjątkowe, ponieważ znajduje się na samym końcu długiego molo, wysuniętego głęboko w głąb Oceanu Indyjskiego. Już teraz dowiedzieliśmy się, że wieczorami organizowane są tam legendarne dyskoteki. Szybko podjęliśmy decyzję – w przyszłości zjawimy się tutaj na imprezę i to nie raz!
Skarby oceanu okiem najmłodszych
To jednak nie restauracja na molo skradła nasze serca tego dnia, ale to, co wydarzyło się po drodze. Na plaży poznaliśmy urocze zanzibarskie dzieci, które zamieniły nasz zwykły spacer w fascynującą lekcję biologii:
Mali łowcy – dzieciaki co kilka minut wskakiwały do wody i wyciągały z oceanu coś zupełnie nowego,
Naturalne bogactwo – pokazywały nam niesamowite morskie stworzenia i skarby, których sami nigdy byśmy nie zauważyli,
Czysta radość – ich naturalna ciekawość świata i uśmiech od ucha do ucha były po prostu zaraźliwe.
To niesamowite, jak blisko natury żyją tutejsi mieszkańcy. Patrzenie na ocean oczami tych dzieciaków dało nam znacznie więcej radości niż jakakolwiek zorganizowana atrakcja z przewodnika.
Spokojny z pozoru dzień zakończyliśmy z głowami pełnymi planów na nadchodzące noce i pięknym wspomnieniem bezinteresownej, zanzibarskiej gościnności.
Dzień 6: Intensywny dzień pełen wrażeń – od dzikiej dżungli po historyczne Stone Town
Szósty dzień przyniósł nam gigantyczną dawkę zanzibarskiej kultury i natury. Postanowiliśmy połączyć kilka kultowych punktów wyspy w jedną, intensywną wyprawę.
Zaczęliśmy od wizyty w Jozani Forest, czyli jedynym parku narodowym na Zanzibarze. Spacer pośród gęstego, zielonego lasu był niesamowity, a spotkanie z rzadkimi gerezami rudymi – małpami, które żyją tylko tutaj – na żywo zrobiło na nas ogromne wrażenie.
W sercu zanzibarskiej historii i codziennego chaosu
Z dzikiej natury przenieśliśmy się prosto do klimatycznego i gwarnego Stone Town. To miasto ma niesamowitą energię, a każdy zaułek opowiada inną historię. Zobaczyliśmy między innymi:
Dom Freddiego Mercury’ego – kultowe miejsce dla każdego fana muzyki, gdzie urodził się legendarny lider grupy Queen.
Typowy zanzibarski bazar – pełen intensywnych zapachów, kolorowych przypraw, egzotycznych owoców i lokalnego gwaru.
Port i targ rybny – surowe, niezwykle autentyczne miejsce, gdzie z bliska podglądaliśmy codzienne życie i pracę tutejszych rybaków.
Zderzenie z autentycznym, gwarnym Stone Town i tamtejszym targiem rybnym to niesamowite doświadczenie. To tam bije prawdziwe, nieprzefiltrowane przez turystykę serce Zanzibaru.
Powrót do hotelu i zasłużona impreza
Po całym dniu pełnym chodzenia i chłonięcia wrażeń, wróciliśmy do Kiwengwa Beach Resort. Zmęczenie jednak szybko minęło, bo wieczorem w naszym hotelu startowało disco. Zrzuciliśmy plecaki, ruszyliśmy na parkiet i tanecznym krokiem, przy genialnej muzyce, zamknęliśmy ten niesamowicie udany dzień.
Dzień 7: Ładowanie baterii i szalona noc na oceanie z lokalną społecznością
Siódmy dzień upłynął nam pod znakiem zasłużonego resetu. Po intensywnych wycieczkach z poprzednich dni, całe jasne popołudnie poświęciliśmy na spokojny odpoczynek na terenie Kiwengwa Beach Resort. Leniwe godziny spędzone na leżaku i zbieranie sił okazały się genialną decyzją, bo prawdziwa przygoda czekała na nas dopiero po zmroku.
Gdy nastała noc, ruszyliśmy w podwójny taneczny wir, który zapamiętamy na bardzo długo.
Od hotelowego parkietu po środek oceanu
Nasza wieczorna trasa imprezowa wyglądała wyjątkowo ekscytująco:
Rozgrzewka na hotelowym disco – zaczęliśmy klasycznie, dając się porwać muzyce na miejscu w naszym resorcie.
Wyprawa na disco na molo – zrealizowaliśmy plan sprzed kilku dni i przenieśliśmy się do klubu na samym końcu długiego pomostu wznoszącego się nad wodą.
To, co zastaliśmy na molo, przerosło nasze oczekiwania. Impreza z lokalną ludnością pokazała nam niesamowitą, afrykańską kulturę zabawy. Tutejsi mieszkańcy bawią się absolutnie fantastycznie, z gigantyczną energią i uśmiechem, a wszystko to bez ani kropli alkoholu!
Przez cały wieczór czuliśmy się niesamowicie bezpiecznie. Atmosfera była pełna szacunku, życzliwości i czystej, niczym niewymuszonej radości z tańca. To była zdecydowanie jedna z najlepszych i najbardziej autentycznych nocy tego wyjazdu.
Dzień 8: Ostatnie chwile w raju i wielkie pożegnanie z Zanzibarem
Ósmy dzień był naszym ostatnim dniem na tej magicznej wyspie. Ponieważ wylot powrotny do kraju mieliśmy zaplanowany na wieczór, całe popołudnie postanowiliśmy spędzić na totalnym spokoju i przysłowiowym „nicnierobieniu”.
To był idealny moment na to, aby bez pośpiechu pożegnać się z Kiwengwa Beach Resort, złapać ostatnie promienie zanzibarskiego słońca i poukładać w głowie wszystkie niesamowite wspomnienia z tego wyjazdu.
Leniwe popołudnie przed podróżą
Czas do wieczornego transferu na lotnisko minął nam na czystym relaksie:
Ostatnie chwile przy basenie i pożegnalny spacer wzdłuż brzegu Oceanu Indyjskiego,
Spokojne pakowanie walizek bez nerwów i niepotrzebnego, wakacyjnego chaosu,
Ostatni łyk ulubionych tropikalnych smaków i chłonięcie afrykańskiego powietrza na zapas.
Taki leniwy, bezstresowy dzień przed długim lotem to najlepsze rozwiązanie. Pozwolił nam zamknąć te wakacje z dokładnie takim samym spokojem, z jakim je rozpoczęliśmy.
Zanzibar po raz kolejny udowodnił, że jest miejscem absolutnie wyjątkowym. Pełni energii, z walizkami pełnymi pamiątek i głowami pełnymi nowych planów podróżniczych, ruszyliśmy w stronę lotniska. Hakuna Matata i do zobaczenia następnym razem!