Kiwengwa Beach Resort II
Czas lotu: 9 godzin
Przesunięcie czasu: +1h
Waluta: najlepiej zabrać dolary tylko nowe, wymieniać można w lokalnych kantorach na szyling tanzański (TZS)
1 zł= 600 TZS
1 USD = 2.300 TZS
1 Euro = 2750 TZS
Wiza na 3 miesiące: 50$ na lotnisku lub wcześniej przez internet
Język: suahili, angielski
Szczepienia: nie wymagane
Bezpieczeństwo: bardzo mili i przyjaźni mieszkańcy, nie ma niebezpiecznych zwierząt
Data wyjazdu: 22-29.01.2023r.
Powrót do raju: Dlaczego w 2023 roku ponownie wybraliśmy Kiwengwa Beach Resort?
Większość turystów co roku szuka nowych kierunków, skacząc po mapie świata w pogoni za zaliczaniem kolejnych pinezek. My jednak wierzymy, że do miejsc wyjątkowych warto wracać, by zobaczyć je bez pierwszej fali turystycznej ekscytacji – bardziej świadomie i głębiej. Rok 2023 był dla nas rokiem wielkiego powrotu. Gdy tylko świat ostatecznie otrząsnął się z pandemicznych restrykcji, a granice znów stanęły otworem, nasze myśli natychmiast pobiegły w jedno miejsce. Podjęliśmy decyzję: wracamy do Kiwengwa Beach Resort na Zanzibarze.
Dla nas ten powrót miał wyjątkowy smak. To nie były zwykłe, przypadkowe wczasy z katalogu, ale powrót tam, gdzie czuliśmy się po prostu dobrze.
Dlaczego znowu Kiwengwa?
Podczas gdy masowy turysta po pandemii rzucił się na pierwsze lepsze oferty masowych biur podróży, my postawiliśmy na sprawdzone i pewne miejsce, które cenimy za:
Niepodrabialny, tropikalny ogród – który po miesiącach globalnego przestoju rozkwitł jeszcze piękniej, tworząc prawdziwą oazę spokoju,
Niezwykłą przestrzeń i bliskość oceanu – dającą poczucie wolności, którego tak bardzo brakowało wszystkim w czasie obostrzeń,
Autentyczną zanzibarską atmosferę – wolną od komercyjnego nadmuchiwania i sztucznych, hotelowych animacji.
Powrót w to samo miejsce po pandemii pokazał nam jedno: czas może się zatrzymać, restrykcje mogą paraliżować świat, ale zanzibarski luz, szum fal i gościnność tutejszych mieszkańców pozostają absolutnie niezmienne.
Znajome kąty, nowe wspomnienia
Przekraczając próg resortu w 2023 roku, poczuliśmy się jak w domu. Te same ścieżki pośród palm, ten sam basen dający ukojenie w afrykańskim upale i ta sama, nieskończenie długa plaża Kiwengwa, która po pandemicznym resecie wydawała się jeszcze czystsza i bardziej dzika.
Jeśli od podróży oczekujesz jedynie bezdusznego, nowoczesnego luksusu z betonu i szkła – ten hotel pewnie Cię nie urzeknie. Jeśli jednak szukasz autentycznego klimatu, bliskości natury i miejsca z duszą, powrót tutaj po trudnych latach izolacji był najlepszą decyzją, jaką mogliśmy podjąć. Afryka przywitała nas dokładnie tak, jak zapamiętaliśmy – dumnie, spokojnie i z szeroko otwartymi ramionami.
Wycieczki i atrakcje
Tym razem chcieliśmy zobaczyć to, na co zabrakło nam czasu ostatnim razem. Kilka miejsc tak nas urzekło, że wróciliśmy tam razem z naszym synem.
Zanzibar Kiwengwa Beach Resort – Nasze 7 dni pobytu
Dzień 1: Pierwszy wieczór powrotu: Marakuje, znajome smaki i powitanie z oceanem
Nasz wielki powrót do Kiwengwa Beach Resort w 2023 roku rozpoczęliśmy według doskonale znanego nam scenariusza. Dotarliśmy do hotelu standardowo w godzinach wieczornych. Po długiej podróży nie było mowy o traceniu czasu na zbędne formalności czy układanie rzeczy w pokojach – od razu ruszyliśmy na szybką kolację, by jak najszybciej poczuć, że znowu tu jesteśmy.
Ten pierwszy wieczór upłynął nam pod znakiem smaków, za którymi tęskniliśmy przez cały okres pandemii.
Powrót do zanzibarskich klasyków
Nasze kulinarne powitanie z wyspą należało do wyjątkowo udanych:
Egzotyczna uczta Agi – która od pierwszych minut dosłownie zajadała się świeżymi, genialnymi marakujami,
Mój oficjalny powrót do tradycji – czyli natychmiastowe zamówienie naszego największego zanzibarskiego odkrycia, czyli drinka gin tonic z marakują.
Pierwszy łyk tego znajomego drinka w afrykańskim powietrzu to był moment, w którym dotarło do nas, że lockdowny i obostrzenia to już przeszłość, a my oficjalnie wróciliśmy do raju.
Wieczorny meldunek na plaży
Po kolacji ruszyliśmy na niespieszny spacer po terenie hotelu, chłonąc nocny klimat i bujną roślinność ogrodu. Kroki skierowaliśmy jednak prosto na plażę.
W blasku księżyca zeszliśmy na piasek, by sprawdzić, czy wszystko jest na swoim miejscu. Naszym celem była znajoma, charakterystyczna łódź stojąca na plaży, którą doskonale pamiętaliśmy z poprzedniego pobytu. Stała dokładnie tam, gdzie ją zostawiliśmy. Ocean Indyjski przywitał nas ciepłym powiewem wiatru i szumem fal, dając znak, że te wakacje będą wyjątkowe.
Dzień 2: Relaks w resorcie, nowa atrakcja i sąsiedzka integracja
Pierwszy pełny dzień po powrocie poświęciliśmy na bezstresowy odpoczynek na terenie Kiwengwa Beach Resort. Po podróży i wieczornych emocjach przyszedł czas na leniwe przedpołudnie. Z wielką przyjemnością sprawdzaliśmy, co zmieniło się w hotelu od naszej ostatniej wizyty.
Największym i niezwykle miłym zaskoczeniem okazał się nowo zbudowany, specjalny zakątek dla żółwi. Spędziliśmy tam dłuższą chwilę, podziwiając te majestatyczne stworzenia i obserwując ich niespieszne tempo życia, które idealnie wpisuje się w zanzibarską filozofię „pole pole”, czyli powoli, powoli.
Przypadkowe spotkania, najlepsze wspomnienia
Najlepsze momenty w podróży często rodzą się zupełnie spontanicznie. Nasz spokojny dzień zyskał zupełnie nową energię, kiedy popołudniu poznaliśmy naszych sąsiadów z pokoju obok.
Szybko złapaliśmy wspólny język, a luźna, wakacyjna rozmowa na hotelowym tarasie błyskawicznie przerodziła się w świetny plan na resztę dnia:
Wspólne odkrywanie uroków hotelu i dzielenie się dotychczasowymi wrażeniami z wyjazdu,
Wieczorna impreza w powiększonym składzie – zrzuciliśmy codzienne maski i daliśmy się porwać zanzibarskim rytmom, bawiąc się razem do późnej nocy.
Ten dzień idealnie pokazał, że powrót po pandemii to nie tylko powrót do pięknych widoków, ale przede wszystkim do otwartości na drugiego człowieka i czerpania czystej radości z przebywania razem.
Zanzibar po raz kolejny udowodnił, że potrafi łączyć ludzi w niesamowity sposób, a sąsiedztwo przez ścianę w Kiwengwa Beach Resort może stać się początkiem genialnej, wakacyjnej przygody.




Dzień 3: Ruszamy na południe – sekrety natury, las namorzynowy i mistyczna jaskinia
Trzeciego dnia nadszedł czas na opuszczenie hotelu i wyruszenie na pełną przygód wyprawę na południe Zanzibaru. Zorganizowaliśmy intensywny dzień, który łączył w sobie edukację, dziką przyrodę i odrobinę magii. Był to dla nas wyjątkowy czas, bo wiele z tych niesamowitych miejsc mogliśmy pokazać naszemu synowi.
Naszym pierwszym przystankiem była tradycyjna farma przypraw, czyli tzw. Spice Tour. To niesamowite doświadczenie dla całej rodziny, podczas którego na własne oczy zobaczyliśmy, jak w naturalnym środowisku rosną znane nam z kuchennych półek przyprawy oraz egzotyczne owoce i warzywa. Dotykanie, wąchanie i kosztowanie roślin prosto z krzaka robi gigantyczne wrażenie.
Lekcja przyrody w Jozani Forest i niespodziewany gość
Z farmy przypraw ruszyliśmy prosto do jedynego parku narodowego na wyspie:
Pokazujemy synowi Jozani Forest – spacer ścieżkami pośród potężnych drzew i lasu namorzynowego był dla niego wielkim przeżyciem, a wypatrywanie endemicznych małp gerez rudych dostarczyło mnóstwa emocji.
Wesoły przystanek w restauracji Madiba w Pwani – podczas przerwy na obiad spotkała nas genialna niespodzianka. Pojawiła się tam urocza, oswojona małpka, z którą wspólna zabawa i interakcja kompletnie skradły nasze serca.
Widzieć zachwyt w oczach własnego dziecka, które z bliska podgląda dziką afrykańską przyrodę – dla takich chwil warto podróżować na własną rękę i omijać nudne, hotelowe schematy.
Mistyczny finał w Jaskini Kuza
Kropką nad „i” dzisiejszego dnia była wizyta w Jaskini Kuza. Ta wapienna grota ukryta w gęstym lesie, z krystalicznie czystą, lazurową wodą na samym dnie, ma w sobie coś mistycznego. Chłodne i surowe wnętrze jaskini było idealnym miejscem na wyciszenie po tak intensywnym i pełnym wrażeń dniu na południu wyspy.
Dzień 4: Zasłużony relaks, hotelowe show i wielki powrót na molo
Po niezwykle intensywnej wyprawie na południe wyspy, czwarty dzień przeznaczyliśmy na totalny reset i ładowanie baterii w Kiwengwa Beach Resort. Spokojne godziny spędzone na leżakach, kąpiele w basenie i chłonięcie zanzibarskiego słońca pozwoliły nam w pełni odpocząć. Doskonale wiedzieliśmy, że siły bardzo się przydadzą, bo noc zapowiadała się wyjątkowo długo.
Wieczorne emocje wystartowały tuż po kolacji, a plan na tę noc rozkręcał się z godziny na godzinę.
Od hotelowych pokazów do tańca na oceanie
Nasza nocna trasa była pełna świetnej energii i nowych znajomości:
Hotelowe pokazy – wieczór rozpoczęliśmy od obejrzenia oficjalnych występów przygotowanych przez resort, które wprowadziły wszystkich w genialny, wakacyjny nastrój.
Misja: Dyskoteka na molo – tuż po pokazach ruszyliśmy w nasze absolutnie ulubione imprezowe miejsce, czyli do klubu na samym końcu długiego molo wysuniętego w głąb oceanu.
Na miejscu poznaliśmy kolejną ekipę Polaków, którzy spędzali urlop w okolicy. Ponieważ dla nich to miejsce było zupełną nowością, z wielką przyjemnością przejęliśmy rolę przewodników i pokazaliśmy im, jak wygląda najlepsza i najbardziej autentyczna dyskoteka na Zanzibarze.
Zabawa w powiększonym, polskim gronie, ramię w ramię z lokalnymi mieszkańcami bawiącymi się na molo, trwała w najlepsze. Cudownie było wrócić na ten parkiet, poczuć ten sam niesamowity klimat co podczas poprzedniego urlopu i zarazić tą zajawką kolejnych podróżników.
Dzień 5: Niespodziewane widowisko na piasku, nowa pasja i akrobatyczne show
Piąty dzień zaczął się niezwykle spokojnie – od klasycznego odpoczynku na rajskiej plaży Kiwengwa. Leżenie na białym piasku i wsłuchiwanie się w szum fal Oceanu Indyjskiego to esencja zanzibarskich wakacji. Czas płynął leniwie, dopóki plaża sama nie zaskoczyła nas swoją niesamowitą energią.
Zupełnie przypadkowo staliśmy się świadkami spontanicznego, tradycyjnego pokazu Masajów, którzy zorganizowali swoje widowisko bezpośrednio na brzegu oceanu. Ich rytmiczne pieśni i wysokie skoki na tle turkusowej wody wyglądały absolutnie zjawiskowo i natychmiast wyrwały nas z wakacyjnego letargu.
Początek nowej przygody: Lekcja kitesurfingu
Pod wpływem tej niesamowitej energii i idealnych warunków wietrznych, na jakie trafiliśmy, w mojej głowie zrodził się spontaniczny plan:
Szybka decyzja – zanzibarskie plaże, a w szczególności okolice Kiwengwa, to prawdziwy raj dla fanów sportów wodnych, dlatego postanowiłem nie marnować okazji.
Pierwsze szkolenie z kitesurfingu – zafundowałem sobie solidny zastrzyk adrenaliny, stawiając pierwsze kroki pod okiem instruktora. Walka z wiatrem i latawcem na falach Oceanu Indyjskiego to była niesamowita frajda i zupełnie nowe doświadczenie!
Podróże to nie tylko leżenie pod palmą, ale też łapanie momentów i próbowanie rzeczy, na które w codziennym biegu nie ma czasu. Kitesurfing na Zanzibarze oficjalnie trafia na listę moich ulubionych aktywności.
Wieczorne emocje w Kiwengwa Beach Resort
Po pełnym wrażeń i fizycznego wysiłku popołudniu wróciliśmy do hotelu, ale to nie był koniec atrakcji na ten dzień. Wieczorem resort przygotował dla gości profesjonalne show akrobatyczne. Niesamowite ewolucje, zwinność i pokazy siły tutejszych artystów oglądaliśmy z zapartym tchem. To było idealne, niezwykle dynamiczne zwieńczenie tego pełnego wrażeń dnia.
Dzień 6: Północ Zanzibaru bez filtra – sekrety Nungwi, dzikie mini zoo i rejs na Mnembę
Szósty dzień to była absolutnie epicka wyprawa na północną część wyspy, zorganizowana całkowicie na naszych warunkach. Pokonaliśmy trasę, która udowadnia, że eksplorowanie Zanzibaru na własną rękę pozwala dotrzeć do miejsc, o których klienci biur podróży mogą tylko pomarzyć.
Zaczęliśmy od mocnego, autentycznego akcentu – zatrzymaliśmy się po drodze na typowym lokalnym targu. Chaos, kolory i zapachy świeżych owoców, warzyw oraz ryb prosto z porannego połowu pozwoliły nam po raz kolejny poczuć prawdziwy rytm życia tutejszych mieszkańców.
Bliskie spotkania trzeciego stopnia w Nungwi
Głównym celem na północy było legendarne Nungwi, ale zorganizowane w zupełnie nieszablonowy sposób:
Pływanie z żółwiami – niesamowite doświadczenie dzielenia przestrzeni w wodzie z tymi wielkimi, majestatycznymi stworzeniami.
Ukryte mini zoo Kilosas z osobistym przewodnikiem – miejsce absolutnie unikalne. Mogliśmy wejść bezpośrednio do klatek i po raz pierwszy w życiu dotykać egzotycznych zwierząt z tak bliska.
Z żadnego masowego biura podróży tutaj nie przyjedziecie. Takie unikalne, wręcz intymne interakcje z dziką naturą są dostępne tylko wtedy, gdy odrzucicie hotelowe broszury i ruszycie przed siebie na własną rękę.
Uczta dla podniebienia i oceaniczny klasyk
Po ogromnych emocjach w mini zoo przyszedł czas na zasłużoną przerwę. Udaliśmy się do naszej znajomej, sprawdzonej restauracji, która serwuje bezdyskusyjnie najlepsze owoce morza na wyspie. Świeże kraby, homary i krewetki w afrykańskim słońcu smakowały obłędnie. (przy drodze do Matemwe)
Najedzeni ruszyliśmy prosto do portu, skąd odbiliśmy łodzią w kierunku słynnej wyspy Mnemba. Rejs po krystalicznie czystej, wręcz nienaturalnie turkusowej wodzie wokół tego prywatnego atolu był idealnym, leniwym zwieńczeniem całego popołudnia.
Gdy wieczorem wróciliśmy do Kiwengwa Beach Resort, zmęczenie zniknęło jak ręką odjął. Tuż po kolacji daliśmy się porwać muzyce i zakończyliśmy ten pełen wrażeń dzień tradycyjnymi tańcami w hotelu.
Dzień 7: Magia odpływu, obiad na molo i masajskie pożegnanie wieczoru
Siódmy dzień upłynął nam pod znakiem ponownego odkrywania miejsc, które wydawało nam się, że już dobrze znamy. Zanzibar potrafi jednak zaskakiwać na każdym kroku, a wszystko za sprawą potężnych sił natury i niesamowitego klimatu panującego w Kiwengwa.
Zaczęliśmy od długiego porannego spaceru plażą, w trakcie którego podziwialiśmy dno oceanu odsłonięte przez spektakularny odpływ. Ocean cofający się o kilkaset metrów całkowicie zmienia krajobraz – odsłania ukryte na co dzień skały, algi i morskie stworzenia, tworząc idealne warunki do spokojnej i fascynującej eksploracji.
Dwa oblicza kultowego molo
W ciągu dnia postanowiliśmy odwiedzić miejsce, w którym spędziliśmy już niejedną szaloną noc:
Restauracja na wodzie – nasza ulubiona nocna dyskoteka zlokalizowana na samym końcu długiego molo za dnia funkcjonuje jako świetna, spokojna restauracja.
Obiad z widokiem na turkus – zjedzenie posiłku w tak unikalnym miejscu, otoczonym z każdej strony wodami Oceanu Indyjskiego, dało nam zupełnie inną, relaksującą perspektywę na ten kultowy punkt na mapie Kiwengwa.
To niesamowite, jak jedno miejsce potrafi diametralnie zmienić swój klimat w zależności od pory dnia – od spokojnej, ekskluzywnej oazy w południe, po tętniący życiem i afrykańską energią parkiet po zmroku.
Wieczorne rytmy i sąsiedzkie podsumowanie
Gdy nastał wieczór, wróciliśmy do Kiwengwa Beach Resort, gdzie czekał na nas oficjalny pokaz Masajów. Ich hipnotyzujące śpiewy i tradycyjne, wysokie skoki zawsze robią na nas ogromne wrażenie, idealnie wprowadzając w mistyczny, afrykański klimat.
Finał tego udanego dnia spędziliśmy w najlepszym możliwym towarzystwie. Zasiedliśmy razem z poznanymi wcześniej znajomymi na długie rozmowy przy naszym ulubionym, zanzibarskim drinku – gin toniku z marakują. Idealny czas na dzielenie się wrażeniami z tego powrotnego urlopu i celebrowanie ostatnich chwil w raju.
Dzień 8: Ostatnie pożegnanie z Oceanem Indyjskim i powrót z zanzibarskiego raju
Ósmy dzień przyniósł moment, który zawsze w podróży jest najtrudniejszy – czas oficjalnego pożegnania z wyspą. Ponieważ był to nasz ostatni dzień w Kiwengwa Beach Resort, postanowiliśmy spędzić te końcowe godziny niezwykle świadomie, bez pośpiechu i nerwowego zerkania na zegarek.
Zaczęliśmy od zejścia na plażę, by po raz ostatni spojrzeć na bezkresny, turkusowy Ocean Indyjski, poczuć pod stopami ciepły, biały piasek i podziękować za ten genialny czas, który przyniósł nam tak wiele pięknych wspomnień.
Spacer do wioski: Ostatnie spojrzenie na prawdziwy Zanzibar
Zanim spakowaliśmy walizki, postanowiliśmy zrobić coś jeszcze i wyjść poza bezpieczne mury hotelu:
Spacer do lokalnej wioski – ruszyliśmy na niespieszny spacer po okolicznej zanzibarskiej wiosce, by po raz ostatni poczuć ten autentyczny, surowy klimat.
Chłonięcie codzienności – podglądanie niespiesznego życia mieszkańców, uśmiechy biegających dzieciaków i zapach przypraw suahili unoszący się w powietrzu to kadry, które chcieliśmy zapisać w pamięci na stałe.
Wyjście do wioski tuż przed podróżą było idealnym podsumowaniem naszego stylu podróżowania. Pozwoliło nam opuścić wyspę z poczuciem, że dotknęliśmy jej prawdziwej, nieprzefiltrowanej przez hotelowy luksus duszy.
Czas na powrót do domu
Po powrocie ze spaceru przyszedł czas na ostateczne zamknięcie walizek, transfer na lotnisko i powrót do domu. Nasz drugi wyjazd do Kiwengwa Beach Resort w 2023 roku dobiegł końca.
Wracamy bogatsi o nowe, niesamowite przyjaźnie, dumne wspomnienia syna odkrywającego afrykańską przyrodę, smak marakui i kitesurfingową zajawkę. Zanzibar po raz kolejny udowodnił, że powroty w to samo miejsce mają głęboki sens. Do zobaczenia, Afryko!