Zakynthos Argassi Captain's Complex

Czas lotu: 2h 30min.
Przesunięcie czasu: +1h
Waluta: najlepiej zabrać Euro
Wiza : brak
Język: grecki, angielski
Szczepienia: nie wymagane
Bezpieczeństwo: bardzo mili i przyjaźni mieszkańcy, nie ma niebezpiecznych zwierząt
Data wyjazdu: 08.2017r.

Zakynthos w praktyce: opowieść z pierwszej ręki

Co sprawia, że Zakynthos wciąż przyciąga?
 Wyspa Zakynthos wita cię od pierwszego oddechu morskim aromatem i błękitem wody, który aż chce się dotykać. Nie ma tu udawanych scen – to miejsce, gdzie widoki robią swoje.

Navagio: Shipwreck Beach – piękno na wyciągnięcie wzroku
Wyobraź sobie plażę Navagio, czyli Shipwreck Beach. Krystalicznie czysta woda, biały piasek i samotny wrak statku, który dopełnia krajobraz. Najbardziej efektowne wrażenie robi widok z klifu – nic sztucznego, po prostu naturalne piękno na wyciągnięcie ręki. Dopłyniesz tu łodzią, bo z lądu trzeba przygotować się na hardcorową wędrówkę. Latem bywa tłoczno, więc jeśli zależy ci na spokoju, lepiej przyjechać poza szczytem sezonu.

Blue Caves: świat w kolorze lazuru Blue Caves to kolejny punkt obowiązkowy.
Wchodzisz do miejsc, gdzie światło tańczy w wodzie, a skały błyszczą od odcieni niebieskiego. Pływanie w ciszy, gdy słońce stoi wysoko – to chwile, które zostają w pamięci. Tutaj kolor wody potrafi zaskoczyć nawet wprawionego podróżnika.

Marathonisi: Wyspa Żółwi i przyroda na wyciągnięcie ręki.
Marathonisi, czyli Wyspa Żółwi, to dowód na to, że Zakynthos to nie tylko plaże. Rezerwat przyrody, gdzie można obserwować żółwie, a przy okazji podziwiać malutkie zatoczki i skałki. Woda ma paletę barw – od turkusu po głęboki granat – i zawsze ktoś odpoczywa w cieniu skał, kiedy inni pływają w spokojnym morzu.

Zakynthos Town: miasto z charakterem
Gdy chcesz odetchnąć od plaż, warto zajrzeć do Zakynthos Town. To portowe serce wyspy: wąskie uliczki, pastelowe fasady, knajpki, w których warto spróbować lokalnych specjałów. Zamek Bohali to punkt widokowy z prawdziwie filmowym rozmachem – panorama na zatokę i otaczające góry robi wrażenie nawet po wielu podróżach.

Plaże w różnych klimatach: od rodzinnego relaksu po dzikie zakątki Tsilivi
Dla poszukiwaczy ciszy i miejsc mniej uczęszczanych polecam Vassilikos i jego odłamy: skałki, zatoczki i spokojna woda. Niezależnie od wyboru, Zakynthos wita cię spokojem lub lekkim, adrenalinowym akcentem – zależy, czego właśnie potrzebujesz.

Przygody na wodzie: prosto z wakacyjnego planu
Zakynthos to dobre miejsce na aktywny wypoczynek. Żeglowanie wzdłuż wybrzeża, kajaki po spokojnych zatoczkach i snurkowanie w czystej wodzie – każda aktywność daje inny obraz wyspy. Pod wodą odkryjesz ryby i koralowce, a nad wodą usłyszysz tylko szum fal i własne oddechy.

Praktyczny przewodnik: jak zaplanować sensowny wyjazd
Kiedy jechać: jeśli chcesz uniknąć tłumu i taniej, wybierz późną wiosnę lub jesień. Słońce nadal dokłada ciepła, a plaże są spokojniejsze. – Jak się dostać: samolot na lotnisko Zakynthos lub promy z Kefalonii czy Peloponezu (Kyllini). Wypożyczenie auta lub skutera to najprostszy sposób poruszania się po wyspie. – Co zobaczyć poza klasyką: mniej znane plaże na południowo-wschodniej części wyspy, tajemnicze jaskinie i małe zatoczki – zobaczysz atrakcje, których nie znajdziesz na najbardziej rozreklamowanych mapach.

Podsumowanie: autentyczne doświadczenie Zakynthos
Zakynthos to miejsce, gdzie każdy kadr ma znaczenie, a morze opowiada swoją własną historię. To wyspa, która nie potrzebuje sztucznych zabiegów – po prostu daje to, czego potrzebujesz: błękit, spokój i odrobinę przygody. To był nasz pierwszy zagraniczny wyjazd z dziećmi. Wszystkim się podobało i często myślimy o powrocie. Hotel jak to w Grecji, szału nie ma. Jedzenie tez takie sobie. Mogliśmy korzystać z odnowionej części hotelu i basenu 200m  niżej i to już inna bajka. Warto dodać, że hotel znajduje się na wzniesieniu i powrót z plaży pod górę 500m potrafi zmęczyć.

Wycieczki i atrakcje

Przed wyjazdem dużo czytaliśmy i przygotowaliśmy plan wycieczek. Wypożyczyliśmy auto na dwa dni za 100$ i we własnym tempie objechaliśmy całą wyspę. Zarezerwowaliśmy małą Kia ale na szczęście nasze w dniu wyjazdu nie była dostępna i w tej samej cenie dostaliśmy Suzuki Jimmy. I to nas uratowało: w wielu miejscach sa strome podjazdy po piasku i zwykłe auto z małym silnikiem nie daje rady.

Zakynthos Argassi Captain’s Complex – Nasze 7 dni pobytu

Dzień 1: Pierwsze kroki i zapoznanie z Argassi

14:08 – Pierwsze spotkanie z plażą w Argassi

Nasz pierwszy dzień na Zakynthos dedykowaliśmy w całości na spokojne zapoznanie się z okolicą naszej bazy wypadowej – turystycznego miasteczka Argassi, położonego zaledwie kilka kilometrów od stolicy wyspy. Zaraz po rozpakowaniu walizek i pożywnym śniadaniu ruszyliśmy prosto na plażę. Choć tutejszy pas piasku jest dość wąski, to bliskość hoteli, szum ciepłego Morza Jońskiego oraz egzotyczne palmy rosnące tuż przy brzegu od razu wprowadziły nas w fantastyczny, wakacyjny nastrój.

14:09 – Legendarny wenecki most w wodzie (Argassi Bridge)

Spacerując wzdłuż brzegu, natknęliśmy się na najbardziej kultowy zabytek w tej części wyspy – zabytkowy most wenecki z 1805 roku. To niezwykle ciekawa konstrukcja, która na przestrzeni lat, w wyniku naturalnej erozji i podnoszenia się poziomu morza, została niemal w całości pochłonięta przez wodę. Dziś te trzy charakterystyczne, kamienne łuki stoją majestatycznie w morzu tuż przy samej plaży. Nie odmówiliśmy sobie krótkiej wspinaczki i spaceru po tych starych, omszałych kamieniach, na których wciąż wyraźnie widać wyrytą datę budowy.

20:14 – Wieczorny chillout w parku World Tour Mini Golf

Gdy po intensywnym dniu słońce w końcu schowało się za horyzont, a upał ustąpił miejsca przyjemnej, wieczornej bryzie, wybraliście się na spacer główną arterią Argassi. Na obrzeżach miasteczka odkryliśmy świetną atrakcję – World Tour Mini Golf. Ten pięknie oświetlony po zmroku park rozrywki przyciągnął nas kapitalnie zaprojektowanymi torami, pośród których wznoszą się miniaturowe repliki najsłynniejszych budowli świata, kolorowe mostki oraz tryskające wodą fontanny. To był wyjątkowo udany, spokojny wieczór, który idealnie nastroił nas na nadchodzące, pełne przygód dni i eksplorację wyspy zza kółka Suzuki Jimny.

 

Dzień 2: Słodkie lenistwo – Plaża Argassi i hotelowy chillout

Poranny relaks na plaży w Argassi

Drugi dzień naszego pobytu na Zakynthos upłynął pod znakiem absolutnego, wakacyjnego chilloutu. Po długiej podróży i intensywnym pierwszym dniu zapoznawczym, postanowiliśmy zwolnić tempo i w pełni nacieszyć się urokami naszej najbliższej okolicy. Zaraz po śniadaniu spakowaliśmy ręczniki i ruszyliśmy na plażę w Argassi. Poranne słońce nie paliło jeszcze tak mocno, a woda w Morzu Jońskim była wyjątkowo spokojna. To był idealny moment na spokojny spacer brzegiem morza, łapanie pierwszych greckich promieni słońca i wsłuchiwanie się w kojący szum fal.

Popołudniowa sjesta przy hotelowym basenie

Gdy słońce weszło w zenit i upał zaczął dawać się we znaki, przenieśliśmy się w strefę cienia na nasz hotelowy basen. Czas spędzony na leżakach, z chłodnym napojem w dłoni, pozwolił nam na totalny reset. Regularne, orzeźwiające kąpiele w czystej, basenowej wodzie były najlepszym lekarstwem na popołudniowe upały. Nigdzie się nie śpieszyliśmy – ten dzień miał być w 100% przeznaczony na leniuchowanie, regenerację sił i pełne ładowanie baterii przed nadchodzącą wielką eksploracją wyspy.

Wieczorne plażowanie i złota godzina w Argassi

Późnym popołudniem, kiedy temperatura stała się znowu niezwykle przyjemna, wróciliśmy na plażę, by nacieszyć się nią w zupełnie innej odsłonie. Światło zbliżającego się wieczoru zaczęło pięknie malować horyzont, a miękkie promienie słońca idealnie oświetlały całą zatokę i majaczący w oddali półwysep Vassilikos. Brodząc w ciepłej wodzie, podsumowaliśmy ten udany, leniwy dzień. Taki powolny, spokojny rytm wakacji uświadomił nam, że Argassi ma swój niepowtarzalny, urokliwy klimat, do którego zawsze miło się wraca po całym dniu w trasie.

Dzień 3: Wielka Pętla Południa i Wieczorna Stolica

10:26 – Punkt widokowy nad Limni Keri

Naszą wielką samochodową wyprawę rozpoczęliśmy od zjechania na spektakularny punkt widokowy zlokalizowany na wzgórzach nad zatoką Laganas. Stojąc wysoko na klifie, mogliśmy podziwiać zapierającą dech w piersiach panoramę Morza Jońskiego oraz majaczącą na horyzoncie, bezludną wyspę Marathonisi, która ze względu na swój unikalny kształt nazywana jest „Wyspą Żółwia”. Idealnie przejrzyste powietrze i poranne słońce sprawiły, że był to perfekcyjny moment na zrobienie pierwszych pamiątkowych zdjęć z trasy.

10:46 – Plaża Pezoulia / Marathia (Limni Keri)

Po krótkiej sesji fotograficznej na wzgórzach pokonaliśmy serię stromych serpentyn, które doprowadziły nas na sam dół, bezpośrednio nad kameralny brzeg morza w okolicach Limni Keri. To urokliwe i znacznie spokojniejsze miejsce przywitało nas krystalicznie czystą, spokojną wodą oraz charakterystycznymi, wielkimi głazami wyrastającymi prosto z morskiego dna. Spędziliśmy tu wyjątkowo miły, rodzinny poranek na spacerach wzdłuż brzegu i brodzeniu w wodzie, ciesząc się kameralną atmosferą z dala od największych tłumów.

11:46 – Banana Beach

Z południowo-zachodniego krańca wyspy udaliśmy się w podróż na przeciwległy bok wielkiej zatoki Laganas, obierając kurs na półwysep Vasilikos. Naszym celem stała się Banana Beach – jedna z największych, najszerszych i najbardziej znanych piaszczystych plaż na całym Zakynthos. W przeciwieństwie do dzikiego charakteru Keri, tutaj zastaliśmy pełną, świetnie zorganizowaną infrastrukturę ze słomianymi parasolami, miękkim, złotym piaskiem i łagodnymi falami, idealnymi do letnich kąpieli.

12:42 – Gerakas Beach

Kolejnym punktem na trasie była legendarna plaża Gerakas, położona na samym południowym cyplu półwyspu. Miejsce to wywarło na nas ogromne wrażenie ze względu na rygorystyczne zasady ochrony przyrody – wchodziliśmy tam specjalnym drewnianym pomostem, który zabezpiecza delikatne wydmy przed zniszczeniem. Plaża słynie z niesamowitych, jasnych klifów gliniastych oraz faktu, że jest to najważniejsza ostoja lęgowa dla zagrożonych żółwi Caretta caretta. Płytka, ciepła woda ciągnąca się daleko od brzegu pozwoliła dzieciom na bezpieczną i beztroską zabawę w morzu.

14:51 – Szybki powrót do Argassi (Captain’s Complex)

Po intensywnym plażowaniu spakowaliśmy nasz ekwipunek i udaliśmy się w drogę powrotną do Argassi. Zrobiliśmy krótki, popołudniowy przystanek na stStromym podjeździe pod naszym hotelem Captain’s Complex, co dało nam idealną okazję do zrobienia pamiątkowego zdjęcia z naszym wakacyjnym pojazdem. Całą wyspę podbijaliśmy bowiem kultowym, białym Suzuki Jimny z otwartym dachem cabrio, który okazał się absolutnym strzałem w dziesiątkę na upalne, greckie drogi. Po szybkim przepakowaniu i uzupełnieniu zapasów wody byliśmy gotowi na drugą część dnia.

16:02 – Dafni Beach

Nasz Jimny po raz kolejny udowodnił swoją wartość, gdy ruszyliśmy w stronę plaży Dafni, pokonując wymagającą, stromą i szutrową drogę. Trud opłacił się z nawiązką, ponieważ Dafni to jedna z najbardziej dzikich i naturalnych pereł w całym Narodowym Parku Morskim. Otoczona surowymi, częściowo odsłoniętymi zboczami gór plaża charakteryzuje się ciemniejszym piaskiem wymieszanym z algami oraz niesamowitym widokiem na potężny, skalisty cypel wchodzący prosto w morze. Spędziliśmy tu fantastyczny czas, czując bliskość prawdziwej, nienaruszonej przez masową turystykę natury.

17:07 – Port Agios Sostis & Wyspa Cameo

Późnym popołudniem zameldowaliśmy się w urokliwym porcie Agios Sostis, gdzie zaparkowaliśmy auto bezpośrednio na szerokiej, piaszczystej łasze tuż obok tutejszej mariny. Naszym głównym celem była kultowa Wyspa Cameo, nazywana często „Wyspą Ślubów”. Przejście na nią przez charakterystyczny, drewniany mostek wiszący nad błękitną wodą dostarczyło nam mnóstwa radości i fantastycznych kadrów. Z samej wysepki podziwialiśmy majestatyczne falochrony portu oraz tętniącą życiem w oddali linię brzegową Laganas.

18:05 – Popołudniowy Rejs z Agios Sostis

Prosto z pomostu zdecydowaliśmy się na kolejną, niezapomnianą atrakcję – popołudniowy rejs turystyczną łodzią wokół zatoki. Podziwianie wyspy Cameo z perspektywy morza dało nam zupełnie nową perspektywę, zwłaszcza gdy przepływaliśmy obok jej ukrytej zatoczki, nad którą dumnie powiewały na wietrze słynne, gigantyczne białe płótna tutejszego beach baru. Rejs z powiewającą grecką flagą na rufie i poszukiwanie żółwi w promieniach popołudniowego słońca były niesamowitym przeżyciem.

19:07 – Klify Keri (Keri Cliffs)

Gdy tylko zeszliśmy na ląd, ruszyliśmy autem na zachód, aby zdążyć na jeden z najpiękniejszych spektakli, jakie oferuje Zakynthos – zachód słońca na Klifach Keri. Stanęliśmy na samym skraju potężnych, pionowych wapiennych ścian, które opadają setki metrów w dół, prosto do szmaragdowego Morza Jońskiego. Ciepłe, niskie, wieczorne światło malowało surowe skały na niesamowite, złote odcienie. Widok bezkresnego horyzontu i gigantycznych urwisk zapierał dech w piersiach i był kwintesencją wakacyjnej wolności.

20:09 – Miasto Zakynthos (Zante) – Cerkiew św. Dionizosa

Zamiast wracać do pokoju, ten niezwykle długi dzień postanowiliśmy zakończyć w samej stolicy wyspy, do której dotarliśmy o zmierzchu. Trafiliśmy na wyjątkowy moment, ponieważ w mieście odbywały się właśnie huczne, coroczne obchody święta patrona wyspy – św. Dionizosa. Imponująca, kamienna fasada cerkwi była przepięknie oświetlona, a w niszach wejściowych lśniły złote, tradycyjne mozaiki. Spacer wśród odświętnie zgromadzonych mieszkańców i chłonięcie tej unikalnej, greckiej atmosfery było idealnym finałem naszej wielkiej podróży.

Dzień 4: Wielka Pętla – Północne Cuda i Dziki Zachód Zakynthos

11:19 – Punkt widokowy na północno-wschodnim wybrzeżu

Nasz czwarty dzień przygody z kultowym Suzuki Jimny rozpoczęliśmy od malowniczej trasy na samą północ wyspy. Pierwszy krótki postój zrobiliśmy na zakręcie górskiej drogi biegnącej wysoko nad brzegiem morza. Z tego miejsca roztaczał się kapitalny widok na turkusowe zatoczki w dole, sunące po gładkiej tafli statki wycieczkowe oraz majaczący na dalekim horyzoncie, potężny zarys sąsiedniej wyspy – Kefalonii.

11:30 – Punkt widokowy nad Xigia Pelagaki

Zaledwie kilka kilometrów dalej zatrzymaliśmy się nad urwiskiem, z którego z góry podziwialiśmy małą, kameralną zatoczkę sąsiadującą bezpośrednio ze słynną plażą siarkową. Z tej perspektywy woda wyglądała wręcz nierealnie – miała niesamowity, mleczno-turkusowy kolor, a idealna przejrzystość pozwalała bez problemu dostrzec podwodne głazy i piaszczyste dno. Charakterystyczny zapach siarki unoszący się w powietrzu zwiastował, że zbliżamy się do naturalnego SPA.

11:31 – Plaża Siarkowa Xigia (Xigia Sulfur Beach) z góry

Krok w lewo i stanęliśmy bezpośrednio nad właściwą plażą Xigia. Esta mikroskopijna, żwirowa plaża jest wciśnięta pomiędzy wysokie, pionowe ściany skalne, które rzucają widowiskowy cień na część zatoki. Z góry idealnie widzieliśmy rozstawione na dole biało-niebieskie parasole oraz jasne smugi na wodzie w miejscach, gdzie z podwodnych jaskiń wypływają zimne źródła bogate w siarkę oraz naturalny kolagen.

11:42 – Lecznicza kąpiel w wodach Xigia

Nie mogliśmy odmówić sobie tej przyjemności i zeszliśmy stromą ścieżką na sam dół, bezpośrednio na kamienisty brzeg. Kąpiel w tym miejscu to niesamowite przeżycie – woda jest zauważalnie chłodniejsza z powodu bijących ze skał źródeł minerałów, a jej mleczna zawiesina genialnie wpływa na skórę. Brodziliśmy w krystalicznej toni tuż obok potężnych głazów, ukrytych wejść do jaskiń i pionowego klifu, ładując baterie na resztę dnia.

12:08 – Panoramiczny przystanek nad Makris Gialos

Po orzeźwiającym rewirze w siarkowych wodach ruszyliśmy dalej na północ. Droga zaczęła wić się tuż nad krawędzią spektakularnego urwiska, pod którym rozciąga się malownicza Plaża Makris Gialos. Zatrzymaliśmy auto na poboczu, by z góry uwiecznić na zdjęciach gęsto zaparkowane samochody, motorówki kołyszące się na błękitnej wodzie oraz urokliwy, kamienisty pas wybrzeża, który z tej wysokości wyglądał jak wycięty z wakacyjnej pocztówki.

12:14 – Plaża Makris Gialos z bliska

Zjechaliśmy na poziom morza, aby pospacerować wzdłuż brzegu Makris Gialos. Ta plaża urzeka swoimi formacjami skalnymi – surowe wapienie tworzą tu urokliwe nawisy i małe groty, dające schronienie przed palącym, południowym słońcem. Przeszliśmy na sam koniec plaży, przyglądając się cumującym przy brzegu łodziom wycieczkowym i niesamowicie czystej wodzie, przez którą było widać każdy najmniejszy kamyczek na dnie.

12:29 – Zjazd do portu Agios Nikolaos

Wróciliśmy do Jimny’ego i obraliśmy kurs na strategiczny punkt północnego Zakynthos. Droga zaczęła stromo opadać w dół, otwierając przed nami widok na głęboką, osłoniętą od fal zatokę portu Agios Nikolaos. W prześwicie między słupami telegraficznymi podziwialiśmy zieloną, bezludną wysepkę chroniącą tutejszą przystań, a minięcie charakterystycznego znaku w kształcie ryby zwiastowało, że dotarliśmy do bazy wypadowej na rejsy.

13:05 – Chwila relaksu na plaży w Agios Nikolaos

Zanim zameldowaliśmy się na łodzi, spędziliśmy dłuższą chwilę na żwirowej plaży w Agios Nikolaos. Odpoczywaliśmy na leżakach pod słomianymi parasolami, obserwując tętniące życiem molo portowe, z którego odpływają promy na Kefalonię, oraz dziesiątki mniejszych motorówek i pontonów RIB czekających na turystów. Bliskość małej wysepki na środku zatoki tworzyła tu wyjątkowo przyjemny, żeglarski klimat.

14:06 – Początek rejsu wzdłuż klifów przylądka Skinari

Punktualnie ruszyliśmy mniejszą motorówką z portu w stronę najsłynniejszych cudów natury. Łódź z dużą prędkością cięła fale, a my z jej pokładu z zapartym tchem podziwialiśmy monumentalne, białe klify przylądka Skinari. Pionowe ściany skalne, porośnięte na szczytach gęstą, zieloną makiją, kryły u swoich podstaw liczne załamania i mroczne wejścia do jaskiń, do których powoli się zbliżaliśmy.

14:19 – Neonowy błękit u wrót Zatoki Wraku

Po kilkunastu minutach dynamicznego rejsu wpłynęliśmy na wody okalające najpopularniejsze miejsce w całej Grecji. Kolor wody w tym miejscu zmienił się diametralnie – stał się jaskrawy, niemal neonowo-błękitny i mleczny przez pył kredowy wypłukiwany z gigantycznych, białych ścian skalnych. Mijaliśmy inne statki wycieczkowe, kierując się prosto w głąb potężnego, odciętego od świata amfiteatru skalnego.

14:38 – Rajska kąpiel w Zatoce Wraku (Navagio Beach)

Nasza łódź dobiła do brzegu, a my stanęliśmy na legendarnym, białym, drobnym żwirze plaży Navagio. Kąpiel w tej nieskazitelnej, turkusowej wodzie z perspektywy brzegu była absolutnym hitem wyjazdu. Choć wrak statku Panagiotis przyciągał wzrok, to właśnie te gigantyczne, kilkusetmetrowe pionowe klify otaczające nas ze wszystkich stron oraz nieprawdopodobny kolor morza zrobiły na nas największe wrażenie.

15:55 – Wpływamy do wnętrza Błękitnych Grot (Blue Caves)

W drodze powrotnej nasz kapitan wykorzystał gabaryty naszej mniejszej łodzi i wpłynął bezpośrednio do wnętrza spektakularnych Błękitnych Grot. Kiedy znaleźliśmy się pod kamiennymi łukami, surowe ściany jaskini otoczyły nas z każdej strony. Światło słoneczne wpadające do środka i odbijające się od jasnego dna tworzą niesamowity, hipnotyzujący i głęboki odcień niebieskiego, rozświetlający całe wnętrze groty.

16:12 – Wyjście z jaskiń i powrót do portu

Ostatnie chwile na morzu spędziliśmy na podziwianiu niesamowitego kontrastu światła i cienia. W jednym miejscu kapitan zatrzymał się na chwilę na pływanie w morzu. Wychodząc z rejonu Blue Caves, obserwowaliśmy, jak granatowa woda schowana w cieniu potężnego cyplu przylądka Skinari błyskawicznie przechodzi w jasny turkus w pełnym słońcu. Zrobiliśmy ostatnie kadry na tle bezkresnego morza i po 16:00 zameldowaliśmy się z powrotem w porcie, by przesiąść się do auta.

18:34 – Górska trasa na zachodnie wybrzeże

Po powrocie na ląd daliśmy odpocząć nogom i ruszyliśmy naszym Jimnym w głąb wyspy, kierując się na dzikie i górzyste zachodnie wybrzeże. Droga wiła się ostrymi serpentynami, prowadząc nas skrajem potężnych, zielonych zboczy górskich. Późno popołudniowe, niskie słońce genialnie oświetlało surowy krajobraz i zarośla, a przed nami otwierały się widoki na monumentalne ramiona klifów schodzących prosto do morza.

18:39 – Ikoniczna Zatoka Wraku z tarasu widokowego

Dotarliśmy na słynny punkt widokowy nad Zatoką Wraku i to, co zobaczyliśmy z góry, dosłownie odebrało nam mowę. Stanęliśmy na platformie nad kilkusetmetrową przepaścią. O tej porze plaża była już zupełnie pusta, a wrak Panagiotis leżał samotnie na piasku. Monumentalne klify rzucały potężny, głęboki cień na lewą stronę zatoki, podczas gdy prawa strona i fragment neonowej wody wciąż lśniły w ostatnich promieniach słońca.

19:21 – Kaskadowe tarasy Porto Limnionas

Na wielki finał tego intensywnego dnia przejechaliśmy dalej na południe wzdłuż zachodniego brzegu, docierając do zjawiskowego Porto Limnionas. Zatrzymaliśmy się na kaskadowych tarasach tutejszej tawerny, skąd rozpościerał się widok na głęboką, surową zatokę wrzynającą się w ląd. Drewniane leżaki pod słomianymi parasolami były już puste, a nad całą doliną unosił się niesamowity, wieczorny spokój.

19:23 – Widok na surowy fiord przed zmierzchem

Podeszliśmy na sam skraj skalnych półek, aby bez żadnych przeszkód podziwiać potężną geometrię Porto Limnionas. Wąski język morskiej wody otoczony jasnymi skałami wyglądał niesamowicie w gasnącym świetle dnia. W dole widzieliśmy betonowe platformy, z których za dnia skacze się do wody, a niebo nad otwartym Morzem Jońskim na horyzoncie zaczęło powoli barwić się na pastelowe, wieczorne odcienie.

19:30 – Wieczorny spacer po księżycowych skałach

Nasz zachód słońca kontynuowaliśmy zejściem na sam dół, bezpośrednio na surowe, poszarpane skały wapienne omywane przez morskie fale. Spędziliśmy tu wyjątkowy, rodzinny czas, spacerując tuż nad brzegiem otwartego morza i zaglądając do małych basenów solankowych uwięzionych w zagłębieniach terenu. Przy szumie fal i w absolutnej ciszy dzikiego wybrzeża chłonęliśmy surowe piękno tego miejsca.

19:40 – Ostatnie spojrzenie na surowe Porto Roxa

Zanim noc na dobre spowiła wyspę, przemieściliśmy się dosłownie kawałek dalej, by zobaczyć sąsiednią, niezwykle klimatyczną zatokę – Porto Roxa. Krajobraz tutaj jest jeszcze bardziej surowy i autentyczny. Przysiedliśmy na jasnych, stromych skałach, przyglądając się charakterystycznym, kamiennym schronom rybackim z drewnianymi drzwiami, w których tutejsi rybacy ukrywają swoje łodzie przed zimowymi sztormami.

20:44 – Magiczna, nocna kąpiel na sam koniec dnia

Gdy nad Morzem Jońskim zapadł już całkowity zmierzch, a z brzegów zniknęli ostatni plażowicze, zrobiliśmy coś absolutnie genialnego. Postanowiliśmy wejść do wody i zafundować sobie nocną kąpiel w Porto Roxa! Woda była cudownie nagrzana po całym dniu, a jej przejrzystość nawet po ciemku robiła piorunujące wrażenie – w świetle lamp bez problemu widzieliśmy kamieniste dno. Trzymając się liny asekuracyjnej rozciągniętej wzdłuż surowego brzegu, chłonęliśmy absolutną ciszę i niesamowity, mroczny klimat dzikiego wybrzeża. To było epickie, pełne wolności zwieńczenie czwartego dnia. Dopiero po tej orzeźwiającej kąpieli ruszyliśmy w nocną drogę powrotną naszym niezawodnym Jimnym do bazy w Argassi.

Na sam koniec dnia

Polecamy zatrzymywać się we wioskach po drodze i kupować przetwory bezpośrednio od rolników. Bardzo tanie i doskonałej jakości: oliwki we wszystkich smakach, oliwa i przepyszne miody np. z pomarańczy.

Dzień 5: Słoneczna plaża i wieczorne disco przy basenie

Kolejny piękny dzień na plaży

Piąty dzień naszego pobytu na wyspie przyniósł nam kolejną dawkę genialnej, greckiej pogody. Zaraz po śniadaniu spakowaliśmy najpotrzebniejsze rzeczy i ruszyliśmy prosto na plażę, by w pełni nacieszyć się szumem morza i słońcem. Czas płynął nam na leniwych kąpielach w ciepłej wodzie, odpoczynku na piasku i rodzinnym relaksie. To był idealny, spokojny czas, w którym nigdzie się nie spieszyliśmy, celebrując każdą chwilę tego udanego urlopu.

Popołudniowe ładowanie baterii przed wieczorem

Po udanym plażowaniu przenieśliśmy się w okolice hotelu, aby złapać trochę cienia i odpocząć po upalnym dniu. Spokojne popołudnie spędzone na leżakach przy basenie pozwoliło nam zregenerować siły. Wiedzieliśmy już, że ten wieczór będzie wyglądał zupełnie inaczej niż poprzednie, dlatego chętnie korzystaliśmy z leniwej atmosfery, przygotowując się na nadchodzące hotelowe atrakcje.

Wieczorne disco w dolnej części hotelu

Gdy słońce w końcu zaszło, a temperatura stała się idealna do zabawy na świeżym powietrzu, dolna część naszego hotelu tuż przy basenie całkowicie zmieniła swoje oblicze. Przestrzeń rozbłysła kolorowymi światłami, a z głośników popłynęły pierwsze dynamiczne rytmy. Wakacyjne disco przy basenie przyciągnęło mnóstwo osób – świetna muzyka, drinki i genialna atmosfera sprawiły, że nogi same rwały się do tańca. To było wyjątkowo huczne, wesołe i pełne pozytywnej energii zwieńczenie kolejnego fantastycznego dnia na Zakynthos!

Dzień 6: Wodna zabawa w Aquaparku i święto patrona w stolicy Zante

Szaleństwo w parku wodnym Caretta Beach

Szósty dzień przyniósł nam mnóstwo aktywnej zabawy i uciechy, szczególnie dla najmłodszych. Przedpołudnie spędziliśmy w aquaparku, gdzie główną bazą do zabawy stały się płytkie baseny ze zjeżdżalniami i wodnymi fontannami w kształcie ośmiornic czy grzybków. Wspólne pluskanie się w wodzie, łapanie sztucznych fal i zjazdy na dmuchanych kołach dały nam masę frajdy. Była to genialna odskocznia od tradycyjnego plażowania i idealny sposób na schłodzenie się w upalne, sierpniowe południe.

Popołudniowy spacer po porcie w stolicy wyspy

Po wodnym szaleństwie i krótkim odpoczynku ruszyliśmy do pobliskiej stolicy wyspy, czyli miasta Zakynthos (Zante). Nasz spacer rozpoczęliśmy od tętniącego życiem portu i szerokiej, kamiennej promenady nadmorskiej. Przechadzając się wzdłuż nabrzeża, podziwialiśmy cumujące przy brzegu luksusowe jachty, nowoczesne katamarany oraz stylizowane, drewniane statki pirackie, które wieczorami zabierają turystów w rejsy. Bliskość morza i lekki wiatr od wody tworzyły tam wyjątkowo przyjemny klimat do rodzinnego spacerowania.

Wyjątkowe święto Dionizosa w cerkwi świętego Dionizego

Wieczór w stolicy okazał się absolutnie magiczny, ponieważ trafiliśmy na coroczne, niezwykle huczne obchody święta patrona wyspy – świętego Dionizego. Z tej okazji odwiedziliśmy monumentalną cerkiew pod jego wezwaniem, zlokalizowaną tuż przy porcie. Wnętrze świątyni zachwyciło nas swoim ogromnym bogactwem: potężnymi, złoconymi kolumnami, misternymi żyrandolami oraz zapierającymi dech w piersiach, barwnymi freskami pokrywającymi całe sklepienie. Udział w tym tradycyjnym, greckim święcie religijnym, wśród tłumów mieszkańców i uroczyście palących się świec, pozwolił nam z bliska poczuć autentyczną kulturę oraz niesamowitą atmosferę tego wyjątkowego miejsca.

Dzień 7: Ostatnie promienie słońca i tradycyjny Wieczór Grecki

Spokojne plażowanie w Argassi na zakończenie wyjazdu

Siódmy dzień naszego pobytu na Zakynthos upłynął pod znakiem pełnego relaksu i łapania ostatnich gorących promieni słońca. Doskonale znając już każdy zakątek naszej lokalnej plaży w Argassi, nigdzie się nie spieszyliśmy. Dzień spędziliśmy na naprzemiennym leniuchowaniu na piasku, rodzinnym odpoczynku i urokliwych kąpielach w ciepłym Morzu Jońskim. Był to idealny czas na wyciszenie, powolne podsumowanie wszystkich niesamowitych miejsc, które udało nam się zobaczyć w ostatnich dniach, oraz pełne czerpanie z uroków greckiego, niespiesznego życia.

Tradycyjny Wieczór Grecki w naszym hotelu

Prawdziwą bombą i genialnym zwieńczeniem całego wyjazdu okazał się Wieczór Grecki zorganizowany bezpośrednio przez nasz hotel. Gdy tylko słońce zaszło, przestrzeń przy basenie wypełniła się zapachami tradycyjnych, lokalnych potraw, a z głośników popłynęły dźwięki muzyki granej na żywo. Główną atrakcją były występy profesjonalnych tancerzy w tradycyjnych, regionalnych strojach, którzy błyskawicznie porwali wszystkich gości do wspólnej zabawy. Nauka kroków kultowej Zorby, głośne okrzyki radości i niesamowita, gościnna atmosfera sprawiły, że ten wieczór zapamiętamy na bardzo długo. Nie mogliśmy wymarzyć sobie lepszego, bardziej autentycznego i radosnego pożegnania z tą piękną wyspą!

Dzień 8: Ostatnie kąpiele i pożegnanie z Zakynthos

Poranny relaks przy basenie w dolnej części hotelu

Ostatni dzień naszej greckiej przygody rozpoczęliśmy od leniwego poranka w dolnej części hotelu. Po spakowaniu większości bagaży przenieśliśmy się nad basen, aby maksymalnie wykorzystać ostatnie godziny pobytu. Czas płynął nam na spokojnym odpoczynku na leżakach i orzeźwiających kąpielach w czystej wodzie. Był to niespieszny, bardzo przyjemny poranek, wolny od wakacyjnego pędu, idealny na złapanie ostatnich chwil relaksu w hotelowym ogrodzie.

Popołudniowe pożegnanie z plażą w Argassi

Późnym popołudniem po raz ostatni zeszliśmy na plażę w Argassi. Chcieliśmy jeszcze przez chwilę poczuć miękki piasek pod stopami, popluskać się w ciepłym Morzu Jońskim i nacieszyć oczy widokiem błękitnego horyzontu. To popołudniowe plażowanie było idealnym, symbolicznym momentem na pożegnanie się z wyspą, która przez ostatni tydzień była naszym domem i dostarczyła nam tylu niezapomnianych wrażeń.

Powrót na lotnisko i wylot do domu

Po udanym dniu pełnym ostatnich wodnych atrakcji odebraliśmy bagaże i ruszyliśmy w stronę lotniska. Zdanie samochodu, sprawna odprawa biletowo-bagażowa i chwila oczekiwania na terminalu zamknęły naszą wielką grecką pętlę. Kiedy samolot wzbił się w powietrze, a z okien rozpościerał się widok na niknące w mroku kontury Zakynthos, zaczęliśmy już wspominać te wszystkie epickie momenty – od dzikich klifów zachodniego wybrzeża po nocne kąpiele. Wróciliśmy do domu zmęczeni, ale z pełnymi kartami pamięci i genialnymi wspomnieniami, które zostaną z nami na zawsze.

Oczywiście wszystkie zdjęcia możecie zobaczyć w naszej galerii.