Zakynthos Argassi Captain's Complex

Czas lotu: 2h 30min.
Przesunięcie czasu: +1h
Waluta: najlepiej zabrać Euro
Wiza : brak
Język: grecki, angielski
Szczepienia: nie wymagane
Bezpieczeństwo: bardzo mili i przyjaźni mieszkańcy, nie ma niebezpiecznych zwierząt
Data wyjazdu: 08.2017r.

Zakynthos w praktyce: opowieść z pierwszej ręki

Co sprawia, że Zakynthos wciąż przyciąga?
 Wyspa Zakynthos wita cię od pierwszego oddechu morskim aromatem i błękitem wody, który aż chce się dotykać. Nie ma tu udawanych scen – to miejsce, gdzie widoki robią swoje.

Navagio: Shipwreck Beach – piękno na wyciągnięcie wzroku
Wyobraź sobie plażę Navagio, czyli Shipwreck Beach. Krystalicznie czysta woda, biały piasek i samotny wrak statku, który dopełnia krajobraz. Najbardziej efektowne wrażenie robi widok z klifu – nic sztucznego, po prostu naturalne piękno na wyciągnięcie ręki. Dopłyniesz tu łodzią, bo z lądu trzeba przygotować się na hardcorową wędrówkę. Latem bywa tłoczno, więc jeśli zależy ci na spokoju, lepiej przyjechać poza szczytem sezonu.

Blue Caves: świat w kolorze lazuru Blue Caves to kolejny punkt obowiązkowy.
Wchodzisz do miejsc, gdzie światło tańczy w wodzie, a skały błyszczą od odcieni niebieskiego. Pływanie w ciszy, gdy słońce stoi wysoko – to chwile, które zostają w pamięci. Tutaj kolor wody potrafi zaskoczyć nawet wprawionego podróżnika.

Marathonisi: Wyspa Żółwi i przyroda na wyciągnięcie ręki.
Marathonisi, czyli Wyspa Żółwi, to dowód na to, że Zakynthos to nie tylko plaże. Rezerwat przyrody, gdzie można obserwować żółwie, a przy okazji podziwiać malutkie zatoczki i skałki. Woda ma paletę barw – od turkusu po głęboki granat – i zawsze ktoś odpoczywa w cieniu skał, kiedy inni pływają w spokojnym morzu.

Zakynthos Town: miasto z charakterem
Gdy chcesz odetchnąć od plaż, warto zajrzeć do Zakynthos Town. To portowe serce wyspy: wąskie uliczki, pastelowe fasady, knajpki, w których warto spróbować lokalnych specjałów. Zamek Bohali to punkt widokowy z prawdziwie filmowym rozmachem – panorama na zatokę i otaczające góry robi wrażenie nawet po wielu podróżach.

Plaże w różnych klimatach: od rodzinnego relaksu po dzikie zakątki Tsilivi
Dla poszukiwaczy ciszy i miejsc mniej uczęszczanych polecam Vassilikos i jego odłamy: skałki, zatoczki i spokojna woda. Niezależnie od wyboru, Zakynthos wita cię spokojem lub lekkim, adrenalinowym akcentem – zależy, czego właśnie potrzebujesz.

Przygody na wodzie: prosto z wakacyjnego planu
Zakynthos to dobre miejsce na aktywny wypoczynek. Żeglowanie wzdłuż wybrzeża, kajaki po spokojnych zatoczkach i snurkowanie w czystej wodzie – każda aktywność daje inny obraz wyspy. Pod wodą odkryjesz ryby i koralowce, a nad wodą usłyszysz tylko szum fal i własne oddechy.

Praktyczny przewodnik: jak zaplanować sensowny wyjazd
Kiedy jechać: jeśli chcesz uniknąć tłumu i taniej, wybierz późną wiosnę lub jesień. Słońce nadal dokłada ciepła, a plaże są spokojniejsze. – Jak się dostać: samolot na lotnisko Zakynthos lub promy z Kefalonii czy Peloponezu (Kyllini). Wypożyczenie auta lub skutera to najprostszy sposób poruszania się po wyspie. – Co zobaczyć poza klasyką: mniej znane plaże na południowo-wschodniej części wyspy, tajemnicze jaskinie i małe zatoczki – zobaczysz atrakcje, których nie znajdziesz na najbardziej rozreklamowanych mapach.

Podsumowanie: autentyczne doświadczenie Zakynthos
Zakynthos to miejsce, gdzie każdy kadr ma znaczenie, a morze opowiada swoją własną historię. To wyspa, która nie potrzebuje sztucznych zabiegów – po prostu daje to, czego potrzebujesz: błękit, spokój i odrobinę przygody. To był nasz pierwszy zagraniczny wyjazd z dziećmi. Wszystkim się podobało i często myślimy o powrocie. Hotel jak to w Grecji, szału nie ma. Jedzenie tez takie sobie. Mogliśmy korzystać z odnowionej części hotelu i basenu 200m  niżej i to już inna bajka. Warto dodać, że hotel znajduje się na wzniesieniu i powrót z plaży pod górę 500m potrafi zmęczyć.

Wycieczki i atrakcje

Przed wyjazdem dużo czytaliśmy i przygotowaliśmy plan wycieczek. Wypożyczyliśmy auto na dwa dni za 100$ i we własnym tempie objechaliśmy całą wyspę. Zarezerwowaliśmy małą Kia ale na szczęście nasze w dniu wyjazdu nie była dostępna i w tej samej cenie dostaliśmy Suzuki Jimmy. I to nas uratowało: w wielu miejscach sa strome podjazdy po piasku i zwykłe auto z małym silnikiem nie daje rady.

Zakynthos Argassi Captain’s Complex – Nasze 7 dni pobytu

Dzień 1: Pierwsze kroki i zapoznanie z Argassi

14:08 – Pierwsze spotkanie z plażą w Argassi

Nasz pierwszy dzień na Zakynthos dedykowaliśmy w całości na spokojne zapoznanie się z okolicą naszej bazy wypadowej – turystycznego miasteczka Argassi, położonego zaledwie kilka kilometrów od stolicy wyspy. Zaraz po rozpakowaniu walizek i pożywnym śniadaniu ruszyliśmy prosto na plażę. Choć tutejszy pas piasku jest dość wąski, to bliskość hoteli, szum ciepłego Morza Jońskiego oraz egzotyczne palmy rosnące tuż przy brzegu od razu wprowadziły nas w fantastyczny, wakacyjny nastrój.

14:09 – Legendarny wenecki most w wodzie (Argassi Bridge)

Spacerując wzdłuż brzegu, natknęliśmy się na najbardziej kultowy zabytek w tej części wyspy – zabytkowy most wenecki z 1805 roku. To niezwykle ciekawa konstrukcja, która na przestrzeni lat, w wyniku naturalnej erozji i podnoszenia się poziomu morza, została niemal w całości pochłonięta przez wodę. Dziś te trzy charakterystyczne, kamienne łuki stoją majestatycznie w morzu tuż przy samej plaży. Nie odmówiliśmy sobie krótkiej wspinaczki i spaceru po tych starych, omszałych kamieniach, na których wciąż wyraźnie widać wyrytą datę budowy.

20:14 – Wieczorny chillout w parku World Tour Mini Golf

Gdy po intensywnym dniu słońce w końcu schowało się za horyzont, a upał ustąpił miejsca przyjemnej, wieczornej bryzie, wybraliście się na spacer główną arterią Argassi. Na obrzeżach miasteczka odkryliśmy świetną atrakcję – World Tour Mini Golf. Ten pięknie oświetlony po zmroku park rozrywki przyciągnął nas kapitalnie zaprojektowanymi torami, pośród których wznoszą się miniaturowe repliki najsłynniejszych budowli świata, kolorowe mostki oraz tryskające wodą fontanny. To był wyjątkowo udany, spokojny wieczór, który idealnie nastroił nas na nadchodzące, pełne przygód dni i eksplorację wyspy zza kółka Suzuki Jimny.

 

Dzień 2: Słodkie lenistwo – Plaża Argassi i hotelowy chillout

Poranny relaks na plaży w Argassi

Drugi dzień naszego pobytu na Zakynthos upłynął pod znakiem absolutnego, wakacyjnego chilloutu. Po długiej podróży i intensywnym pierwszym dniu zapoznawczym, postanowiliśmy zwolnić tempo i w pełni nacieszyć się urokami naszej najbliższej okolicy. Zaraz po śniadaniu spakowaliśmy ręczniki i ruszyliśmy na plażę w Argassi. Poranne słońce nie paliło jeszcze tak mocno, a woda w Morzu Jońskim była wyjątkowo spokojna. To był idealny moment na spokojny spacer brzegiem morza, łapanie pierwszych greckich promieni słońca i wsłuchiwanie się w kojący szum fal.

Popołudniowa sjesta przy hotelowym basenie

Gdy słońce weszło w zenit i upał zaczął dawać się we znaki, przenieśliśmy się w strefę cienia na nasz hotelowy basen. Czas spędzony na leżakach, z chłodnym napojem w dłoni, pozwolił nam na totalny reset. Regularne, orzeźwiające kąpiele w czystej, basenowej wodzie były najlepszym lekarstwem na popołudniowe upały. Nigdzie się nie śpieszyliśmy – ten dzień miał być w 100% przeznaczony na leniuchowanie, regenerację sił i pełne ładowanie baterii przed nadchodzącą wielką eksploracją wyspy.

Wieczorne plażowanie i złota godzina w Argassi

Późnym popołudniem, kiedy temperatura stała się znowu niezwykle przyjemna, wróciliśmy na plażę, by nacieszyć się nią w zupełnie innej odsłonie. Światło zbliżającego się wieczoru zaczęło pięknie malować horyzont, a miękkie promienie słońca idealnie oświetlały całą zatokę i majaczący w oddali półwysep Vassilikos. Brodząc w ciepłej wodzie, podsumowaliśmy ten udany, leniwy dzień. Taki powolny, spokojny rytm wakacji uświadomił nam, że Argassi ma swój niepowtarzalny, urokliwy klimat, do którego zawsze miło się wraca po całym dniu w trasie.

Dzień 3: Wielka Pętla Południa i Wieczorna Stolica

10:26 – Punkt widokowy nad Limni Keri

Naszą wielką samochodową wyprawę rozpoczęliśmy od zjechania na spektakularny punkt widokowy zlokalizowany na wzgórzach nad zatoką Laganas. Stojąc wysoko na klifie, mogliśmy podziwiać zapierającą dech w piersiach panoramę Morza Jońskiego oraz majaczącą na horyzoncie, bezludną wyspę Marathonisi, która ze względu na swój unikalny kształt nazywana jest „Wyspą Żółwia”. Idealnie przejrzyste powietrze i poranne słońce sprawiły, że był to perfekcyjny moment na zrobienie pierwszych pamiątkowych zdjęć z trasy.

10:46 – Plaża Pezoulia / Marathia (Limni Keri)

Po krótkiej sesji fotograficznej na wzgórzach pokonaliśmy serię stromych serpentyn, które doprowadziły nas na sam dół, bezpośrednio nad kameralny brzeg morza w okolicach Limni Keri. To urokliwe i znacznie spokojniejsze miejsce przywitało nas krystalicznie czystą, spokojną wodą oraz charakterystycznymi, wielkimi głazami wyrastającymi prosto z morskiego dna. Spędziliśmy tu wyjątkowo miły, rodzinny poranek na spacerach wzdłuż brzegu i brodzeniu w wodzie, ciesząc się kameralną atmosferą z dala od największych tłumów.

11:46 – Banana Beach

Z południowo-zachodniego krańca wyspy udaliśmy się w podróż na przeciwległy bok wielkiej zatoki Laganas, obierając kurs na półwysep Vasilikos. Naszym celem stała się Banana Beach – jedna z największych, najszerszych i najbardziej znanych piaszczystych plaż na całym Zakynthos. W przeciwieństwie do dzikiego charakteru Keri, tutaj zastaliśmy pełną, świetnie zorganizowaną infrastrukturę ze słomianymi parasolami, miękkim, złotym piaskiem i łagodnymi falami, idealnymi do letnich kąpieli.

12:42 – Gerakas Beach

Kolejnym punktem na trasie była legendarna plaża Gerakas, położona na samym południowym cyplu półwyspu. Miejsce to wywarło na nas ogromne wrażenie ze względu na rygorystyczne zasady ochrony przyrody – wchodziliśmy tam specjalnym drewnianym pomostem, który zabezpiecza delikatne wydmy przed zniszczeniem. Plaża słynie z niesamowitych, jasnych klifów gliniastych oraz faktu, że jest to najważniejsza ostoja lęgowa dla zagrożonych żółwi Caretta caretta. Płytka, ciepła woda ciągnąca się daleko od brzegu pozwoliła dzieciom na bezpieczną i beztroską zabawę w morzu.

14:51 – Szybki powrót do Argassi (Captain’s Complex)

Po intensywnym plażowaniu spakowaliśmy nasz ekwipunek i udaliśmy się w drogę powrotną do Argassi. Zrobiliśmy krótki, popołudniowy przystanek na stStromym podjeździe pod naszym hotelem Captain’s Complex, co dało nam idealną okazję do zrobienia pamiątkowego zdjęcia z naszym wakacyjnym pojazdem. Całą wyspę podbijaliśmy bowiem kultowym, białym Suzuki Jimny z otwartym dachem cabrio, który okazał się absolutnym strzałem w dziesiątkę na upalne, greckie drogi. Po szybkim przepakowaniu i uzupełnieniu zapasów wody byliśmy gotowi na drugą część dnia.

16:02 – Dafni Beach

Nasz Jimny po raz kolejny udowodnił swoją wartość, gdy ruszyliśmy w stronę plaży Dafni, pokonując wymagającą, stromą i szutrową drogę. Trud opłacił się z nawiązką, ponieważ Dafni to jedna z najbardziej dzikich i naturalnych pereł w całym Narodowym Parku Morskim. Otoczona surowymi, częściowo odsłoniętymi zboczami gór plaża charakteryzuje się ciemniejszym piaskiem wymieszanym z algami oraz niesamowitym widokiem na potężny, skalisty cypel wchodzący prosto w morze. Spędziliśmy tu fantastyczny czas, czując bliskość prawdziwej, nienaruszonej przez masową turystykę natury.

17:07 – Port Agios Sostis & Wyspa Cameo

Późnym popołudniem zameldowaliśmy się w urokliwym porcie Agios Sostis, gdzie zaparkowaliśmy auto bezpośrednio na szerokiej, piaszczystej łasze tuż obok tutejszej mariny. Naszym głównym celem była kultowa Wyspa Cameo, nazywana często „Wyspą Ślubów”. Przejście na nią przez charakterystyczny, drewniany mostek wiszący nad błękitną wodą dostarczyło nam mnóstwa radości i fantastycznych kadrów. Z samej wysepki podziwialiśmy majestatyczne falochrony portu oraz tętniącą życiem w oddali linię brzegową Laganas.

18:05 – Popołudniowy Rejs z Agios Sostis

Prosto z pomostu zdecydowaliśmy się na kolejną, niezapomnianą atrakcję – popołudniowy rejs turystyczną łodzią wokół zatoki. Podziwianie wyspy Cameo z perspektywy morza dało nam zupełnie nową perspektywę, zwłaszcza gdy przepływaliśmy obok jej ukrytej zatoczki, nad którą dumnie powiewały na wietrze słynne, gigantyczne białe płótna tutejszego beach baru. Rejs z powiewającą grecką flagą na rufie i poszukiwanie żółwi w promieniach popołudniowego słońca były niesamowitym przeżyciem.

19:07 – Klify Keri (Keri Cliffs)

Gdy tylko zeszliśmy na ląd, ruszyliśmy autem na zachód, aby zdążyć na jeden z najpiękniejszych spektakli, jakie oferuje Zakynthos – zachód słońca na Klifach Keri. Stanęliśmy na samym skraju potężnych, pionowych wapiennych ścian, które opadają setki metrów w dół, prosto do szmaragdowego Morza Jońskiego. Ciepłe, niskie, wieczorne światło malowało surowe skały na niesamowite, złote odcienie. Widok bezkresnego horyzontu i gigantycznych urwisk zapierał dech w piersiach i był kwintesencją wakacyjnej wolności.

20:09 – Miasto Zakynthos (Zante) – Cerkiew św. Dionizosa

Zamiast wracać do pokoju, ten niezwykle długi dzień postanowiliśmy zakończyć w samej stolicy wyspy, do której dotarliśmy o zmierzchu. Trafiliśmy na wyjątkowy moment, ponieważ w mieście odbywały się właśnie huczne, coroczne obchody święta patrona wyspy – św. Dionizosa. Imponująca, kamienna fasada cerkwi była przepięknie oświetlona, a w niszach wejściowych lśniły złote, tradycyjne mozaiki. Spacer wśród odświętnie zgromadzonych mieszkańców i chłonięcie tej unikalnej, greckiej atmosfery było idealnym finałem naszej wielkiej podróży.

Dzień 4: Wielka Pętla – Północne Cuda i Dziki Zachód Zakynthos

11:19 – Punkt widokowy na północno-wschodnim wybrzeżu

Nasz czwarty dzień przygody z kultowym Suzuki Jimny rozpoczęliśmy od malowniczej trasy na samą północ wyspy. Pierwszy krótki postój zrobiliśmy na zakręcie górskiej drogi biegnącej wysoko nad brzegiem morza. Z tego miejsca roztaczał się kapitalny widok na turkusowe zatoczki w dole, sunące po gładkiej tafli statki wycieczkowe oraz majaczący na dalekim horyzoncie, potężny zarys sąsiedniej wyspy – Kefalonii.

11:30 – Punkt widokowy nad Xigia Pelagaki

Zaledwie kilka kilometrów dalej zatrzymaliśmy się nad urwiskiem, z którego z góry podziwialiśmy małą, kameralną zatoczkę sąsiadującą bezpośrednio ze słynną plażą siarkową. Z tej perspektywy woda wyglądała wręcz nierealnie – miała niesamowity, mleczno-turkusowy kolor, a idealna przejrzystość pozwalała bez problemu dostrzec podwodne głazy i piaszczyste dno. Charakterystyczny zapach siarki unoszący się w powietrzu zwiastował, że zbliżamy się do naturalnego SPA.