Similany

Wyspy Similan to bez wątpienia jedna z najpiękniejszych pereł w koronie Tajlandii. Ten archipelag dziewięciu wysp na Morzu Andamańskim przyciąga krystalicznie czystą wodą, białym piaskiem miękkim jak puder oraz formacjami skalnymi, które wyglądają jakby zostały rozmieszczone przez gigantów. Nazwa „Similan” wywodzi się z języka malajskiego (od słowa sembilan) i oznacza po prostu „dziewięć”, co nawiązuje do liczby głównych wysp tworzących ten archipelag. Geologicznie wyspy różnią się od wapiennych ostańców znanych z zatoki Phang Nga. Similany to potężne bloki granitu, które powstały z intruzji magmowych około 100-150 milionów lat temu. Przez tysiąclecia erozja morska i wiatr uformowały charakterystyczne, zaokrąglone głazy, które dziś są znakiem rozpoznawczym wyspy nr 8 (Koh Similan). Historycznie, archipelag został ustanowiony parkiem narodowym w 1982 roku, co pomogło chronić niezwykłe rafy koralowe, dom dla ponad 200 gatunków twardych koralowców. Warto wiedzieć, że wyspy są dostępne dla turystów tylko sezonowo – zazwyczaj od połowy października do połowy maja – co pozwala ekosystemowi na regenerację podczas pory monsunowej.

🏝️ Turkusowy Raj: Wyspy Similan w jeden dzień | Tajlandia, Snorkeling, Porady 2026

Dzień zaczął się wcześnie, bo już o 7:30 pod hotel podjechał klimatyzowany bus. Po krótkiej podróży i dotarciu do mola Sarasin (tylko około 1h) i dopełnieniu formalności, czekało na nas miłe zaskoczenie – lekkie śniadanie z kawą i tostami z kisielem ( tak to smakowało ), które pozwoliło nabrać sił przed rejsem. Większość wycieczek na Similany odbywa się z głównie z portu Thap Lamu w Khao Lak, ale dojazd tam jest dłuższy. Nam udało się załatwić wycieczkę z portu który jest sporo bliżej i tą wersję polecamy. Krótka odprawa, zostawiamy obuwie i udajemy się na plażę.  Gdy tylko wsiedliśmy na szybką łódź (speedboat), wiedzieliśmy, że to będzie wyjątkowy dzień. Na łodzi było nas 46 osób plus kapitan i dwóch przewodników. (dla Rosjan musi być dodatkowy przecież bo nie znają angielskiego).

Naszym pierwszym przystankiem była Wyspa nr 9 (Koh Ba Ngu). Snorkeling w Christmas Point to absolutna magia – rafa koralowa jest tu niezwykle bogata, a kolorowe ryby pływają dosłownie na wyciągnięcie ręki. Woda cieplutka, maski, kamizelki i płetwy dostępne na statku. Po przybyciu na Wyspę nr 9, każdy z uczestników dostał specjalny zestaw do snorkelingu, co znacznie ułatwiało eksplorację podwodnego świata. Już podczas pierwszego zanurzenia zaskoczyły nas kolory i różnorodność życia morskiego. Ryby w odcieniach niebieskiego, żółtego i czerwonego krążyły wokół nas, a koralowce, będące domem dla wielu z nich, tworzyły zapierające dech w piersiach widoki. Nieopodal zauważyliśmy także kilka większych stworzeń morskich, w tym rekiny rafowe, które są całkowicie nieszkodliwe dla ludzi.

Kolejnym punktem programu była ikona archipelagu, czyli Wyspa nr 8 (Koh Similan). To tutaj znajduje się słynna skała Sailing Rock. Zanim przybiliśmy do wyspy, był kolejny czas na oglądanie podwodnego świata w zatoce po prawej stronie. To tutaj widzieliśmy dwa duże zółwie zielone. Następnie przybiliśmy do brzegu i mieliśmy 60 minut czasu wolnego na zwiedzanie wyspy.

Ważna wskazówka: Jeśli planujecie wejście na punkt widokowy, koniecznie zabierzcie buty (nawet sandały sportowe). Ścieżka prowadzi przez wystające korzenie, a skały na górze są bardzo gorące i śliskie. Nie ma tam żadnych barier ochronnych, więc trzeba zachować dużą ostrożność!

Podczas zwiedzania wyspy nr 8, warto zwrócić uwagę na unikalne formacje skalne, które przyciągają nie tylko turystów, ale także fotografów z całego świata. Słynna skała Sailing Rock jest idealnym miejscem na zrobienie niezapomnianych zdjęć. Wspinaczka na punkt widokowy to doskonała okazja, aby podziwiać panoramę całego archipelagu oraz otaczające go turkusowe wody. Osoby, które zdecydują się na tę wyprawę, na pewno nie będą żałować.

Następnie ruszyliśmy na Wyspę nr 4 (Koh Miang). Plaża Lek Beach jest tam jak z pocztówki, a przy brzegu działają małe bary. To tutaj wśród palm zjedliśmy lunch a następnie mieliśmy 60 minut czasu wolnego na zwiedzanie wyspy.

Pro-tip: Jeśli chcecie przejść na drugą stronę wyspy przez las, koniecznie użyjcie repelentu na komary – w dzikiej części wyspy potrafią być naprawdę uciążliwe. Princess bay po drugiej stronie jest nie mniej urokliwa.

Po relaksie na plaży Lek Beach, można wyskoczyć na krótki spacer po okolicy. Wyspa nr 4 oferuje wiele malowniczych tras, które prowadzą przez gęsty las tropikalny. Spotkacie tam liczne ptaki, w tym egzotyczne papugi oraz kolorowe motyle. Każdy krok przybliża nas do odkrywania nieznanego, a zapach kwiatów i dźwięki natury budują niesamowitą atmosferę.

Powrót do mola Sarasin urozmaicił nam lekki posiłek regeneracyjny, a około 19:00, zmęczeni ale zachwyceni, byliśmy już z powrotem w hotelu.

Na zakończenie dnia, suma wszystkich wrażeń, które zebraliśmy podczas wizyty na Wyspach Similan, pozostanie z nami na zawsze. Wspomnienia o turkusowych wodach, białym piasku oraz egzotycznych roślinach będą wracać do nas jeszcze przez długi czas. Każdy, kto ma możliwość odwiedzenia tego miejsca, powinien to zrobić. To nie tylko wakacje w raju, ale także szansa na bliski kontakt z naturą i odkrywanie jej piękna. Więcej zdjęć w naszej galerii